ZASTANÓW SIĘ, CZEGO CHCESZ. TO NIE JEST KONCERT ŻYCZEŃ

Ten wpis został opublikowany: 5 lipca 2016 w Na różne tematy przez Ilona

Witam ;-).

Życie blogera (niestety) nie jest usłane różami, chociaż zapewne większość z nas uważa, że Ci co mają własne strony internetowe etc. żyją jak pączki w tłuszczu.

W wirtualnym świecie jest wielu blogerów którzy prowadzą swoje blogi jedynie hobbystycznie a nie zarobkowo.. Po prostu kochają to co robią,  choćby dlatego, że sprawia im to wiele przyjemności i radości . Oczywiście nie krytykuję tutaj kwestii zarobkowej, bo nie uważam aby w tym było coś złego – zarówno osoby które na blogach zarabiają jak i osoby które na nich nie zarabiają wkładają w to co robią wiele trudu i mnóstwo serca. Warto pamiętać o tym, że blog sam się nie prowadzi, a samo prowadzenie czy też tworzenie bloga wymaga niestety wiele wysiłku i to nie jest tak, że wszystko przychodzi łatwo. Mam na myśli czas, którego nie zawsze jest pod dostatkiem. Pomysły, nie zawsze przychodzą same, a przynajmniej nie większość z nich.

Czasami pojawiają się łzy i bezsilność, bo stoimy w miejscu i nie wiemy co robić dalej? Bywa, że czasami zastanawiamy się nad tym co robimy ze swoim życiem, bawiąc się w blogowanie. Czy brnąć w to dalej czy po prostu sobie odpuścić? Ponieważ zdjęcie nam nie wyszło, nie jesteśmy zadowoleni ze swojego tekstu, który przeczytaliśmy już chyba 100-tny raz przed publikacją na stronie…

Często zarywamy noce, mało śpimy, nie dlatego że nie możemy ale dlatego, że chcemy zarywać te noce. Chcemy pokazać innym nasze pomysły, trud włożony w naszą pracę. Robimy to z myślą o sobie, ale i nie tylko – przecież są ludzie którym taka wiedza się przyda, którzy docenią to co ktoś robi? Wystarczy zwykłe: ”dziękuję za to co robisz; fajnie, że poruszasz takie tematy; jesteś dla mnie źródłem różnych inspiracji”.

Owszem są na tym świecie jeszcze ludzie bezinteresowni – tacy wiecie, co zrobią coś dla kogoś z własnej woli a nie dlatego, że ktoś im kazał ;-). Doceńcie to..

ZWIERCIADEŁKO, ZWIERCIADEŁKO POWIEDZ PRZECIE… – CO NAM POWIE ZWIERCIADEŁKO?

Blog który prowadzę nie jest związany z modą ani ze stylistyką. Nie jest to też, typowy blog kulinarny.. Można powiedzieć, że to połączenie bloga kulinarnego z blogiem o ziołach, roślinach, kosmetykach naturalnych, wellness itd.

Interesuje mnie wiele różnych zagadnień. Na stronie o mnie dowiecie się więcej na mój temat i o moich zainteresowaniach. Już poruszałam tę kwestię, więc nie będę roztrząsać po raz drugi tego samego wątku.

A jeśli chodzi o to co mnie najmniej interesuje, a wręcz w ogóle to osoby które wytykają (i wtykają nos w nie swoje sprawy) tylko czyjeś wady a nie widzą swoich, bo może uważają że ich nie mają lub udają, że nie posiadają wad. Może kogoś zaskoczę, ale nikt nie jest idealny, więc jeśli nie podoba Ci się moja uroda,wygląd, to jak się ubieram – nie pisz tego w komentarzach, ani we wiadomościach.. Takie komentarze nie będą publikowane a, co do wiadomości? Jestem w stanie po kilku słowach przeczytanego tekstu stwierdzić czy czytać to, co ktoś napisał dalej czy nie. Zazwyczaj w takiej wiadomości już na początku jest pełno jadu, co tylko upraszcza sprawę.

Osobom zaglądającym na moją stronę powinna podobać się tylko i wyłącznie moja strona, a nie moja osoba, więc jeśli bardziej niż wygląd i treść bloga, ciekawi Cię stan mojego uzębienia: to czy mam krzywe zęby i przydałaby mi się wizyta u ortodonty, no cóż.. może najwyższy czas się pożegnać? Uwierz, ja nie będę tęsknić, a Ty być może znajdziesz sobie (co i tak jest mało prawdopodobne) blogującą osobę, która w pełni zadowoli Twój gust.

Mam 170 cm wzrostu, nie wiem czy to mało czy dużo, dla mnie wystarczająco. Co do wyglądu mojej sylwetki to ja jestem z niej zadowolona. Może będzie to dla Ciebie szokiem ale tak, mam lustro w domu i wiem jak wyglądam, w pełni siebie akceptuję. Może to Ci się nie spodobać ale tak jest, biegam, ćwiczę i dbam o siebie tak jak tylko umiem a osobom którym się nie podoba to jak to robię.. Wybaczcie, ale nie będę i nie mam zamiaru dla Was tego zmieniać. Ani mi się śni..

Hmm.. o czym to ja miałam jeszcze napisać? Aha, już wiem: ubiór –  to też jest kwestia sporna. Nie będę przepraszać za to,że nie jestem trendy, a nie za to, że nie interesują mnie ciekawostki ze świata mody. Nie będę przepraszać też za to, że mam w szafie ubrania np. sprzed dwóch sezonów i wciąż w nich chodzę. I będę chodzić nadal – nie będę wyrzucać dobrych ubrań tylko dlatego, że w jakimś magazynie piszą o tym, że w danym sezonie modny będzie kolor mięty. Nie gonię za modą, lubię czuć się dobrze i wygodnie w moich ubraniach. Ubieram się dla siebie a nie dla kogoś. Zamiast do sklepu z ubraniami (ubrania i tak zamawiam on-line lub kupuje bez przymierzania, bo nie cierpię tracić czasu na takie sprawy) wolę wybrać się do księgarni lub do sklepu z AGD, ziołami, przyprawami etc.

Dlaczego poruszam takie tematy? Chcę pokazać, że mam dystans do samej siebie i nie obchodzi mnie to co myślą o mnie i o mojej osobie znudzeni życiem ludzie, którzy nie potrafią znaleźć sobie żadnego sensownego zajęcia.

Czasami się zastanawiam nad tym, jak komuś może się chcieć wypisywać bzdury pod czyimś adresem? I skąd tacy biorą na to czas? Są na utrzymaniu rodziców, nie chcą pracować, mimo że mogą – ale jednak wolą wygodne życie? Oczywiście nie chodzi mi o osoby, które chcą pracować, ale nie mogą mimo starań znaleźć pracy, ale o osoby które mają pracę w nosie i wolą tylko brać i nie robić w zamian nic. Jest wiele osób które krytykują i krytykują, dużo piszą, mówią itd. Są to przeważnie osoby, które chyba nie do końca wiedzą do czego w życiu dążą i do czego chcą dążyć. Może tacy ludzie zżerani są od środka przez zazdrość? – bo inni lubią to co robią, starają się, poświęcają swój czas, wkładają mnóstwo pracy i serca w to co jest dla nich ważne, a nie siedzą na kanapie przed tv. Łatwo i samo z siebie nic nie przychodzi, warto o tym pamiętać…

WEGETARIANIE KONTRA MIĘSOŻERCY.

 Jem mięso, niezbyt często ale jem. Dlaczego jem? Bo lubię, smakuje mi co tu dużo kryć, uważam też, że mięso jest potrzebne naszemu organizmowi aby ten mógł normalnie funkcjonować. Każdy powinien sam decydować czy chce jeść mięso i warzywa lub tylko i wyłącznie same warzywa.

Ja osobiście jem również mnóstwo owoców, warzyw, ziół, kwiatów i chwastów.. W moim jadłospisie mięso nie występuję siedem dni w tygodniu. Co za dużo to nie zdrowo, prawda?

Nie chciałabym być wyzywana przez wegetarian i wegan od morderców itd. Sposób odżywiania to kwestia indywidualna i każdemu bez względu na to jak się odżywia należy się szacunek. Nie chciałabym aby mięsożercy i roślinożercy wyzywali się nawzajem (szczególnie nie na moim blogu) i wytykali sobie to czy tamto. To nie jest ring i nie chodzi tu o znokautowanie przeciwnika stekiem wyzwisk pod jego adresem, tylko dlatego, że odżywia się w inny sposób, niż pozostali. Starajmy się może zaakceptować i tolerować pewne rzeczy. Wtedy na pewno będzie miło i przyjemnie.

Będę zamieszczać przepisy różne, takie które zawierają mięso i takie które nie będą zawierały go w ogóle. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, więc spokojnie! A jeśli, mimo wszystko znajdą się osoby wśród miłośników roślin, które nie będą potrafiły zaakceptować faktu, że jem mięso to jak sądzę takie osoby chciałyby z pewnością oszczędzić sobie widoku sfotografowanej przeze mnie sztuki mięsa na talerzu…

STATYSTYKI? NIE SĄ DLA MNIE ZBYT ISTOTNE.

Zdarzają się dosyć często niezbyt miłe i mało zachęcające słowa ze strony internautów pod adresem blogerów, no i tego co blogerzy robią.. Takich osób nie nazwę czytelnikami tylko umyślnymi wichrzycielami.

Czytelnik to ktoś kto wchodząc na dany blog (którego jest np. stałym czytelnikiem) docenia trud i włożoną pracę autora czy też właściciela takiej strony – no i pozostaje też kwestia finansowa, bo blog jednak kosztuję i inwestuję się w niego też sporo. A zrezygnować z niego ot, tak sobie? To tak jakbyśmy zainwestowane pieniądze w aparat, naczynia  (jeśli chodzi o blogi kulinarne etc.) wyrzucili w błoto.

Ja bardzo nie lubię marnotrawstwa, nie lubię marnować swojego czasu, ani wyrzucać pieniędzy w błoto. Blog nie jestem moim źródłem utrzymania, mam inne źródło utrzymania. Dlatego też nie bardzo interesuję mnie to czy moje teksty będzie czytało 5 osób lub 100 000 – wolę pięciu dobrych czytelników, niż tysiące takich co kręcą nosem i marudzą.. To mój blog i ma być tu miło i przyjemnie..

To ja tu ustalam pewne zasady, dlatego też w kilku punktach wyszczególnię co nie będzie przeze mnie jeszcze tolerowane, więc albo się na to zgodzicie, albo zamknę Wam drzwi przed nosem (jeśli sami za sobą ich nie zamkniecie), bez zbytecznego żalu i  łez. Ten tekst jest skierowany do wszystkich podżegaczy i innych takich, a więc jeśli:

  • Nie smakują Ci przygotowane przeze mnie potrawy? Okey! – mają prawo, ale może nie zniechęcaj innych do przygotowania mojego przepisu, pisząc wszem i wobec, że: to jest ohydne! Jak można to w ogóle jeść? Trujesz ludzi.. Takie teksty sobie daruj.. możesz napisać, że Ci po prostu nie smakowało itd. ale odpuść sobie inne epitety. Nie zawsze wszystkim smakuje to samo i nie musi, wbij to sobie do głowy. Aczkolwiek jeśli nadal będziesz się upierać i siać zamęt to czas najwyższy znaleźć sobie bardziej odpowiednie do tego celu miejsce.
  •   Bywa też, że grasują na stronach kulinarni krytycy, którzy mimo, iż nie ugotowali nigdy nic z żadnych sumiennie krytykowanych przez siebie przepisów, zarzekają się, że jedli, pili, próbowali – co jest wierutnym kłamstwem. Znacie po przeczytaniu listy składników i sposobu przygotowania smak danej potrawy, bez konieczności gotowania? hmm.. ja nie wiem jak to jest w ogóle możliwe, bo takiej umiejętności nie posiadam, co mnie akurat bardzo cieszy. Jeśli jestem takim pseudo krytykiem czas najwyższy powiedzieć sobie goodbye.
  • Ogrody Smaku to bardzo szczególne miejsce. Chciałabym aby blog był dla Was taką oazą spokoju, miejscem relaksu, źródłem inspiracji, jak również małą magiczną krainą do której możecie zawsze powrócić gdy macie gorszy dzień, uciec od drobnych problemów i nie tylko. Dlatego chcę aby w Ogrodach Smaku panował wzajemny szacunek i miła, przyjazna atmosfera bez wyzwisk, przekleństw etc. Wstałaś/eś lewą nogą? Masz zły dzień bo za oknem pada deszcz lub po prostu masz kiepski humor i sam/a nie wiesz dlaczego? Nic nie szkodzi! Tylko nie psuj dnia innym, nie wyżywaj się na innych czytelnikach bloga i na mnie jako autorze bloga. To nie o to w tym chodzi, nie sądzę abyś przez to miał/a lepszy nastrój. Mamy być wobec siebie uprzejmi bez względu na wszystko! Nie lubię jak ktoś wyładowuje swoje złe emocje na nich.. Mam nadzieję, że to rozumiesz? Jeśli nie, nie masz czego tutaj szukać.
  • Nie lubię osób fałszywych, czyli takich co m.in. sączą miód na Twoje rany, przytulają Cię witając się z Tobą a za plecami pokazują Tobie środkowy palec. Myślę, że to jest szczyt chamstwa i wyrachowania. Jesteś taką osobą? To wiedz, że dla Ciebie tym bardziej nie ma tutaj miejsca.
  • Nie chcę mieć do czynienia z osobami, które przywłaszczają sobie (i traktują jako swoje) czyjeś pomysły, zdjęcia, teksty i przepisy. Nie wiem czy wiecie, ale zdjęcia są chronione prawem autorskim i w celu użycia danego zdjęcia i tekstu, należy skontaktować się z jego autorem. Albo podać jako źródło (w przypadku tekstu, lub nie swojego przepisu) adres www lub link do strony z której korzystaliśmy oraz (w przypadku książek) inne dane jak np. tytuł i nazwa autora książki. Jeśli nie szanujecie pracy innych i przypisujecie sobie czyjąś pracę,  bo lubicie jak coś łatwo Wam przychodzi to znajdźcie sobie kogoś kto się będzie na takie coś godził. Ja nie jestem taką osobą!
  • Nie jestem chodzącą encyklopedią, nie jestem też robotem. Nie ma ludzi nieomylnych, a zdarza się, że myli się (rzadko bo rzadko) nawet komputer. Więc, jeśli chcesz mi zwrócić na coś uwagę, bo być może napisałam głupstwo to nie bój się i zrób to ale w uprzejmy sposób. Nie chcemy chyba aby inni czytali bzdury prawda? Nie chcę aby ktoś był we mnie ślepo zapatrzony i wierzył we wszystko co napiszę. Często zarywam noce, bywa, że jestem zmęczona i mogę napisać coś bez sensu lub napisać coś nie zebrawszy dokładnych informacji na dany temat. Ja też się ciągle uczę, czytam i korzystam z różnych źródeł pisząc dla Ciebie i dla innych. Bywa, że czasami posiadana wiedza jest jednak za mała lub nie ma jak danej wiedzy sprawdzić aby się upewnić w tym czy w tym. Dlatego Ty musisz czuwać nad moimi tekstami i sam/a sprawdzać je, (nawet jeśli masz w 100% pewność, że w tym co napisałam nie ma żadnych błędów), a jeśli tego wymaga sytuacja poprawić mnie pisząc informację w komentarzu do danego wpisu lub wysyłając mi e-mail. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal będziesz uważał/a mnie za swojego nieomylnego guru i będziesz mi i internetowi ślepo wierzyć to musimy na dzień dzisiejszy powiedzieć sobie do widzenia. Tak na dzień dzisiejszy, bo może za jakiś czas będziesz sprawdzać czytane przez siebie informację, zwłaszcza te które są zamieszczane w internecie, przeze mnie na moim blogu, na Wikipedii no i przez innych którzy prowadzą swoje blogi itd. – wiedza to nie tylko internet, wiedza to również książki.
  • Osoby, które przeczytały dokładnie wpis wiedzą, że poza blogiem mam pracę, która jest moim źródłem utrzymania. Oczywiście blog to też nie tylko hobby ale i (w pewnym sensie) praca, wymagająca  poświęcenia sporej ilości czasu i energii. Mam też życie prywatne i inne obowiązki. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i zrozumiecie też, że mimo chęci nie zawsze uda mi się od razu odpisać Wam na zadane pytania w komentarzach, czy też w wysłanych przez Was do mnie mejlach lub wiadomościach na GG. Czasami może mi coś wypaść, mogę się przeziębić i leżeć w łóżku cały tydzień, a co za tym idzie nie mieć sił na cokolwiek. Każdy ma jakieś słabości. Oczywiście gdyby takie coś się działo to będę Was na bieżąco o takim fakcie informować. Zdarza się też, że wiadomości jest tyle, że przez pięć dni trzeba by było tylko siedzieć z nosem przy komputerze aby na wszystkie odpisać, co jest bardzo trudnye, a czasami wręcz niemożliwe.. Ja będę starała się stanąć na wysokości zadania, ale nie zawsze mimo chęci może mi się to udać, dlatego w tym przypadku proszę o cierpliwość i  wyrozumiałość. A, jeśli mimo to znajdzie się tu ktoś kto nie należy do zbyt cierpliwych osób to będzie lepiej (dla mnie jak i dla Ciebie) podać sobie dłoń na pożegnanie.

P.S – dobrze jest mieć czytelników, którzy są nad wyraz mili, uprzejmi i dobrze wychowani ;-). Dobrze jest mieć czytelników, którzy nie zniechęcają, a zachęcają blogerów do tego aby nadal robili to co robią. Wierzę, że większość (zdecydowana większość) blogerów ma grono stałych i wspaniałych czytelników, takich co nie marudzą, nie narzekają i nie przeklinają na forum itd. Przeważająca część czytelników jest bardzo sympatyczna, biję od nich ciepło, a co za tym idzie, tacy czytelnicy sprawiają, że dla nich (no i dla samego siebie też) warto robić nadal to co się robi i nie poddawać się, chociaż czasami jest naprawdę trudno, ale na szczęście nie na tyle aby powiedzieć sobie pass ;-).

Print Friendly

Dodaj komentarz